Fabryka nowych twarzy - kulisy pracy charakteryzatorki

Warkocze, koki, wymyślne sploty, proste rozpuszczone włosy. Makijaże naturalne lub całkowicie fantastyczne. Fioletowe rzęsy, bordowe włosy, błękitne usta. Doczepiane wąsy, długie brody, puszyste peruki. Blada twarz i sztuczna krew. Ile ról teatralnych, tyle charakteryzacji. Jakie tajemnice kryje pracownia charakteryzatorska Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie?

Nawet najbardziej realistycznej, osadzonej we współczesności kreacji musi towarzyszyć charakteryzacja. Jak twierdzą wizażyści, rola, która wymaga subtelnego, praktycznie niezauważalnego uszminkowania sauté (tzw. make up no make up), nieraz jest najbardziej pracochłonna. Zgodnie jednak przyznają, że tworzenie nierealistycznych makijaży i fryzur daje im największą satysfakcję w tej pracy, która jest niewyczerpaną kopalnią pomysłów.

Nie idę do pracy, lecz do teatru

W Teatrze Cieszyńskim nad charakteryzacją aktorów czuwają trzy wizażystki. – Pavla Cwiertková współpracuje z zespołem Sceny Czeskiej, Martina Suszková charakteryzuje aktorów Sceny Polskiej, z kolei ja jestem pośredniczką między scenografem i reżyserem a charakteryzatorkami, tworzę peruki oraz oczywiście maluję i robię fryzury wszędzie tam, gdzie jestem potrzebna w danej chwili – wyjaśnia Šárka Szeligová, kierowniczka pracowni charakteryzatorskiej.
– Dziewczyny z naszego zespołu trafiły do teatru przez przypadek. A kiedy ja zaczęłam pracę w Teatrze Cieszyńskim? Zdałam maturę i zrobiłam kilka kursów z dziedziny charakteryzacji, a w międzyczasie okazało się, że jest tu poszukiwana charakteryzatorka, więc zgłosiłam się. Pracuję tu od 1997 roku. Nigdy nie marzyłam o zawodzie teatralnym, po prostu los mnie tu pokierował. Kursy czy studia nie są w stanie wyuczyć tego zawodu, zdolności zdobywa się bowiem przy codziennej pracy. Dziś tak lubię moje zajęcie, że rano nie mówię, iż idę do pracy, a do teatru – stwierdza Szeligová.
Opanowanie do perfekcji tworzenia skomplikowanych fryzur i makijaży pod presją czasu to jedno, ale charakteryzatorki, jak się okazuje, muszą posiadać szereg dodatkowych kompetencji. – Czasem śmieję się, że w tej pracy trzeba mieć zdolności psychologa, doskonale opanowując sztukę negocjacji i dyplomacji. Nie mogę przecież ingerować w zamysł scenograficzny czy inscenizatorski, ale nieraz muszę się wtrącić, gdy widzę, że danego projektu nie uda się zrealizować lub gdy aktor nie sprostałby grze w wymyślnej charakteryzacji – przyznaje kierowniczka pracowni. 
1. Średniowieczne narzędzia tortur? Nie, to przyrządy do przygotowywania wymyślnych fryzur, 2. Walizki z elementami charakteryzacji oraz drewniane głowy, na których powstaje peruka.

Od wizji do gotowej fryzury

Jak wygląda proces tworzenia charakteryzacji do danego przedstawienia? Wizażystki z Teatru Cieszyńskiego wyjaśniają, że praca rozpoczyna się wraz z rozpoczęciem prób. – Spotykam się wówczas pierwszy raz ze scenografem i wspólnie wszystko ustalamy. Czasem inscenizatorzy nie mają wizji, jak mogłyby wyglądać fryzury czy makijaże i wtedy im doradzam. Mamy w pracowni książki pełne inspiracji w zależności od czasów, w jakich miałaby rozgrywać się akcja fabularna spektaklu. Jednak na tym początkowym etapie szczególnie interesuje nas, czy będą peruki, bo ich przygotowanie jest najbardziej pracochłonne – jedną perukę tworzy się z dwa tygodnie. Choć mamy magazyn pełny peruk, nadal przygotowujemy nowe – mówi pani Šárka. 
Po wizycie scenografa pracownia charakteryzatorska tętni życiem. Kierowniczka przekazuje szczegóły swoim współpracownicom, a każda z nich ma swój udział w opracowaniu wizji charakteryzacji. Na tydzień przed premierą do współpracy dołączają aktorzy, którzy przychodzą na próbne makijaże i fryzury. Jeśli premiera wypada w sobotę, już w poprzedzający ją poniedziałek rozpoczyna się tak zwany tydzień techniczny. – Dzień w dzień aktorzy mają próby w pełnych kostiumach i charakteryzacji. Próby są rano i wieczorem, więc często musimy ucharakteryzować cały zespół aktorski dwa razy dziennie – informuje Szeligová. Natomiast najintensywniejsza praca ma miejsce oczywiście w dniu premiery. – Fryzury i peruki tworzymy w pracowni charakteryzatorskiej, zaś same makijaże powstają już w charakteryzatorni, która mieści się w głównym budynku teatru, za sceną, niedaleko garderób. Kiedy przychodzi premiera, spotykamy się na godzinę lub nawet półtorej godziny przed spektaklem, by wszystkich umalować. Czy stresuję się? Nie mam na to czasu… – dodaje ze śmiechem charakteryzatorka. 
Czasem śmieję się, że w tej pracy trzeba mieć zdolności psychologa, doskonale opanowując sztukę negocjacji i dyplomacji. Nie mogę przecież ingerować w zamysł scenograficzny czy inscenizatorski, ale nieraz muszę się wtrącić, gdy widzę, że danego projektu nie uda się zrealizować.

Jak powstaje peruka?

Peruka w teatrze nadal nie jest przeżytkiem. Wystarczy chociażby spojrzeć za kulisy najnowszego przedstawienia Teatru Cieszyńskiego, „Gazdina roba”, w którym aktorkom posiadającym długie włosy doczepiono dodatkowe pasma lub zdecydowano się na cały sztuczny warkocz. – Materiały, z jakich tworzymy peruki w teatrze, to najczęściej kanekalon, naturalne włosy i tak zwana buwolka, która jest droższa od naturalnego włosia. Koszt wykonania jednej peruki waha się w przedziale 2-3 tys. koron plus robocizna. Tworzenie jednej peruki to żmudna praca, trwająca około pięćdziesięciu godzin. Bywa, że opracowujemy kilkanaście peruk do jednego spektaklu – wyjaśnia Szeligová. 
A jak wygląda sam proces przygotowania? – Zaczynamy od bardzo dokładnego zmierzenia głowy aktora i tworzymy na niej model, a następnie przenosimy go na drewniany stojak obciągnięty płótnem, który przypomina ludzką głowę. Na płótnie obrysowujemy model, dokładnie oznaczając linię włosów. Chodzi o to, by peruka pokrywała się z naturalną linią. Później na obrysowaną przestrzeń nakładamy pierwszą warstwę powłoki, tak zwanej koronki, do której będą przyczepiane włosy. Później przygotowujemy włosy – opowiada perukarka. Jak wyjaśnia, naturalne włosy są dezynfekowane i preparowane, by były całkowicie bezpieczne. Z kolei zarówno naturalne, jak i syntetyczne włosy należy dokładnie wyczesać, pozbywając się przy tym słabszych pasm. 
Następnie dochodzi do najbardziej pracochłonnej części przygotowania peruki, czyli wplatania pojedynczych cienkich pasm w koronkę. Tę pracę zaczyna się od karku i podąża się w kierunku czoła. Czym wplata się włosy? To bardzo niepozorne narzędzie. Używa się do tego metalowego haczyka, trochę przypominającego igłę do haftu. Wąskie pasemka włosów przewleka się przez małe otwory koronki i wiąże na supeł. Aby peruka była gotowa, należy wykonać tysiące takich supełków. Co ciekawe, im bliżej końca robota zwalnia, bo nad czołem włosy wplata się już po jednym, gdyż w tym newralgicznym miejscu są najbardziej widoczne. Na koniec koronka zostaje podcięta, zaś sama peruka zostaje dopasowana do głowy aktora i modelowana. Jeśli to konieczne, perukarka podcina końcówki włosów. 
Peruki bywają naturalne i fantastyczne.

Mężczyźni też z makijażem

Aktorzy czy tego chcą, czy nie, malowani są wszyscy. Rzecz jasna, charakteryzatorki często słyszą pytanie: „Czy to konieczne?” i w takich sytuacjach muszą postępować delikatnie, ale konsekwentnie. W końcu chodzi o efekt przedstawienia. – To oczywiste, że malujemy zarówno aktorki, jak i aktorów. Chodzi o to, by wszyscy dobrze prezentowali się na scenie. U mężczyzn poprawiamy na przykład kontur ust czy łuk brwiowy, czasem jeśli to konieczne wyostrzamy rysy. Wszystko po to, by mimika aktora była lepiej widoczna dla widzów siedzących w dalszych rzędach – wyjaśniają charakteryzatorki. Jak przyznają, współpraca z aktorkami jest łatwiejsza, bo wszystkie panie chcą, by poprawiono im urodę, zanim wejdą na scenę. 
Tworzenie jednej peruki to żmudna praca, trwająca około pięćdziesięciu godzin. Bywa, że opracowujemy kilkanaście peruk do jednego spektaklu.
Jednak bywa i tak, że charakteryzacją trzeba aktora oszpecić czy postarzyć. – Mi osobiście ta zabawa make up-em najbardziej przypada do gustu, lubię eksperymenty i najbardziej podoba mi się, gdy efekt jest tak szokujący, że nikt nie może danego aktora rozpoznać – mówi pani Šárka. – Pracujemy wyłącznie z profesjonalnymi kosmetykami, które są dedykowane do tworzenia makijażu teatralnego lub filmowego. Pracowałam z nimi zarówno w teatrze, jak i na planie filmowym i muszę powiedzieć, że rzeczywiście są niezawodne. Na koniec, jeśli to konieczne, spryskujemy makijaż utrwalaczem i gotowe. To co, spróbuje pani? – kończy wizażystka, zapraszając mnie na fotel w charakteryzatorni. Ale to już inna historia…
1. Do wyboru, do koloru - magazyn ze sztucznymi wąsami i brodami, 2. Kosmetyki kolorowe do makijażu scenicznego.
10 / 02 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz